Piotr BudniakEssential Group

Gatunek · inspiracje · brzmienie

Jazz, world music i indie - co naprawdę oznacza brzmienie z pogranicza

Określenie „z pogranicza gatunków” pojawia się w co drugiej notce prasowej i zwykle nic nie znaczy. Tutaj znaczy konkretne rzeczy, które da się wskazać palcem w nagraniu.

Trzy języki muzyczne w jednym materiale

Album Simple Stories About Hope And Worries opisywany jest jako muzyka z pogranicza jazzu, world music i indie. Brzmi to jak marketing, dopóki nie posłuchasz uważnie i nie zauważysz, że każdy z tych trzech elementów odpowiada za coś innego. Jazz daje formę i improwizację. World music daje melodykę i skale, które nie pochodzą z amerykańskiej tradycji. Indie daje barwę, głównie za sprawą gitary, oraz pewien rodzaj powściągliwości w graniu.

Najważniejsze jest to, że te elementy nie zostały wymieszane w równych proporcjach. Podstawą pozostaje jazz - improwizacja, interakcja między muzykami i otwarta forma. Reszta wchodzi jako warstwa dodatkowa, dzięki czemu materiał nie rozmywa się w nijakość. Płyty, które próbują być wszystkim naraz, zwykle kończą jako nic konkretnego. Tutaj hierarchia jest czytelna od pierwszego utworu.

Skąd biorą się poszczególne elementy brzmienia
ElementCo wnosiGdzie to słychać
JazzImprowizacja, otwarta forma, interakcja sekcjiRozbudowane środkowe części utworów
World musicŚpiewne, momentami ludowe tematy, nieparzyste metraPartie trąbki i saksofonu, zwłaszcza unisono
IndieBarwa gitary, oszczędność, melancholijny nastrójPodkłady gitarowe i przestrzenne fragmenty

Dlaczego jazz tak dobrze łączy się z muzyką ludową

To połączenie ma dłuższą historię, niż większość ludzi zakłada. Jazz od początku był muzyką mieszaną, powstałą ze zderzenia tradycji afrykańskiej z europejską harmonią. Kiedy w połowie dwudziestego wieku dotarł do Europy, muzycy zaczęli robić dokładnie to samo, tylko z własnym materiałem - zamiast bluesa wzięli melodie ludowe, zamiast swingu wzięli rytmy, które znali z domu. W Polsce ten kierunek ma wyjątkowo mocną tradycję, wystarczy pomyśleć o tym, ile razy w rodzimym jazzie pojawiały się motywy góralskie i mazurkowe.

Powód tej łatwości połączenia jest praktyczny. Melodie ludowe są zwykle krótkie, oparte na kilku dźwiękach i łatwe do zapamiętania, a przy tym często zbudowane na skalach innych niż durowa i molowa. Dla improwizującego muzyka to znakomity punkt wyjścia, bo ma prostą podstawę i jednocześnie nietypowy zestaw dźwięków do eksploracji. Do tego dochodzą nieparzyste metra, w muzyce ludowej Europy Środkowej i Wschodniej zupełnie naturalne, a w jazzie amerykańskim traktowane przez lata jako ciekawostka.

Najczęstszy błąd przy takich fuzjach polega na traktowaniu folkloru jak ozdoby. Ktoś bierze ludową melodię, zagrywa ją na wstępie, a potem gra normalny jazz, jakby nic się nie stało. Efekt jest sztuczny i słychać go od razu. Zrobione dobrze, wpływ muzyki ludowej dotyczy całej struktury utworu, a nie tylko tematu. Na tej płycie widać to w konstrukcji fraz, które często nie mieszczą się w wygodnych ośmiu taktach, oraz w tym, jak sekcja rytmiczna przesuwa akcenty.

Indie w składzie jazzowym - rola gitary

Element indierockowy w tej muzyce wnosi przede wszystkim gitara i to jest najbardziej słyszalna różnica wobec typowego polskiego wydawnictwa jazzowego. Klasyczna gitara jazzowa ma ciepłe, okrągłe, lekko przytłumione brzmienie, wywodzące się z instrumentów półakustycznych. Gitara o proweniencji alternatywnej brzmi inaczej: więcej góry, więcej przestrzeni z pogłosu, czasem lekkie przesterowanie, a przede wszystkim inne podejście do frazowania. Zamiast gęstych linii pojawiają się pojedyncze dźwięki zostawione, żeby wybrzmiały.

Ma to konsekwencje dla całego zespołu. Kiedy gitara przestaje wypełniać przestrzeń akordami, ktoś inny musi zdecydować, czy ją zapełnić, czy zostawić pustą. Na tej płycie często wybierana jest druga opcja i to właśnie daje materiałowi charakterystyczną przestrzenność. Pusta przestrzeń w muzyce jest równie ważna jak dźwięk, choć trudniej się ją gra, bo wymaga zaufania do reszty zespołu.

Trzeba jednak rozróżnić dwie rzeczy, które bywają mylone. Jazz z elementami indie to nie to samo co jazz fusion. Fusion, w wersji z lat siedemdziesiątych, opierało się na elektrycznym brzmieniu, gęstej rytmice i wirtuozerii demonstrowanej wprost. Podejście alternatywne działa odwrotnie - zabiera, zamiast dodawać. Nie chodzi o to, żeby zagrać więcej dźwięków w krótszym czasie, tylko o nastrój i barwę. Kto spodziewa się popisów w stylu Mahavishnu Orchestra, będzie zaskoczony.

Jak rozpoznać, czy fuzja gatunków ma sens

  • Sprawdź, czy dałoby się usunąć jeden z elementów bez zniszczenia utworu. Jeśli tak, to była ozdoba, a nie fuzja.
  • Posłuchaj sekcji rytmicznej. Prawdziwe połączenie gatunków zawsze widać najpierw w tym, jak gra perkusja i bas, a nie w melodii.
  • Zwróć uwagę na formę. Jeżeli utwór ma klasyczną budowę zwrotka-refren, to raczej piosenka z jazzowymi ozdobnikami niż jazz.
  • Oceń, czy improwizacje pasują do reszty. Solówka zagrana w zupełnie innym języku niż temat oznacza, że muzycy nie uzgodnili, co właściwie grają.

Ostatni punkt jest najważniejszy i najczęściej zawodzi. Wielu instrumentalistów potrafi zagrać temat w konwencji folkowej, a potem improwizuje w bebopowych schematach, bo tak ich uczono i tak mają w palcach. Powstaje wtedy wrażenie rozdwojenia, którego słuchacz nie zawsze potrafi nazwać, ale wyraźnie czuje. Uniknięcie tego wymaga świadomej pracy nad materiałem improwizacyjnym, a nie tylko nad aranżem.

Polski jazz po roku dwutysięcznym i miejsce, w którym mieści się taka płyta

Żeby zrozumieć, gdzie sytuuje się materiał tego rodzaju, trzeba spojrzeć na to, co działo się w polskim jazzie przez ostatnie dwie dekady. Po okresie, w którym dominowała tradycja wypracowana przez pokolenie Komedy, Namysłowskiego i Ptaszyna Wróblewskiego, na scenę weszli muzycy wykształceni już w akademiach, z dostępem do całej światowej dyskografii i bez kompleksu wobec zagranicy. Zamiast kontynuować jedną linię, rozeszli się w wielu kierunkach naraz. Część poszła w stronę free i improwizacji totalnej, część w stronę europejskiej estetyki spod znaku wytwórni ECM, część w stronę elektroniki i hip-hopu.

Nurt łączący jazz z melodyką ludową i z brzmieniem alternatywnego rocka stanowi w tym pejzażu odrębny wątek i akurat w Polsce ma się dobrze. Powód jest częściowo praktyczny. Publiczność stricte jazzowa jest u nas niewielka i skoncentrowana w kilku miastach. Muzyka, która brzmi wystarczająco przystępnie, żeby przyciągnąć słuchaczy przychodzących normalnie na koncerty alternatywne, po prostu ma szerszy zasięg. Nie oznacza to kompromisu artystycznego, choć oczywiście bywa i tak. Oznacza tyle, że zespoły znalazły sposób na istnienie poza wąskim obiegiem festiwalowym.

Druga kwestia dotyczy edukacji. Muzycy, którzy dziś nagrywają debiuty, wychowali się słuchając jednocześnie Coltrane’a i zespołów rockowych, bez poczucia, że jedno wyklucza drugie. Dla poprzedniego pokolenia takie mieszanie bywało podejrzane, traktowane jako brak zaangażowania w tradycję. Dla obecnego jest oczywistością. Wpływ na to miał również fakt, że wielu z nich przez jakiś czas grało w projektach rozrywkowych, żeby zarobić, i przeniosło stamtąd konkretne umiejętności - poczucie formy, dbałość o brzmienie, świadomość, że utwór musi się komuś podobać, żeby ktoś go zapamiętał.

Trzecim czynnikiem jest ekonomia wydawnicza, która zmieniła się nie do poznania. Wydanie płyty jazzowej kosztuje dziś ułamek tego, co dwadzieścia lat temu, a dystrybucja cyfrowa oznacza, że album z Krakowa albo z Poznania jest dostępny w tym samym momencie w Tokio i w Chicago. Efektem jest zalew wydawnictw, w którym trudno się połapać, ale również możliwość istnienia dla projektów, które w starym modelu nigdy nie przeszłyby przez sito wytwórni. Płyty nagrywane bez kalkulacji na sprzedaż mają w tym układzie realną szansę dotrzeć do swojego słuchacza, choć wymaga to cierpliwości.

Na koniec warto powiedzieć rzecz, która może zabrzmieć niepopularnie. Duża liczba wydawnictw nie oznacza automatycznie wysokiego poziomu i sporo debiutów powstaje dziś przede wszystkim dlatego, że można je zrobić tanio. Materiał, który wyróżnia się na tym tle, zwykle ma jedną wspólną cechę - powstał z konkretnego powodu, a nie z okazji. Jeżeli szukasz w polskim jazzie rzeczy, które warto zapamiętać, sprawdzaj właśnie to. Reszta jest tylko poprawna, a poprawność w muzyce ma krótki termin przydatności. Więcej o tym, jak wyglądała droga do tej konkretnej płyty, znajdziesz w sylwetce lidera zespołu, a pełny przegląd materiału na stronie głównej.